Kończące się igrzyska olimpijskie w Vancouver przejdą do historii jako te, na których reprezentacja Polski zdobyła najwięcej medali w historii tej imprezy. Z tym mieliśmy od zawsze wielkie problemy, bowiem nasz dorobek nie był do tej pory okazały. Polska kończy igrzyska z dorobkiem sześciu medali olimpijskich, a to stawia naszą reprezentację, w drugiej dziesiątce klasyfikacji medalowej. To najlepsze miejsce w historii naszych startów w tej wielkiej imprezie.
Minusem jest jednak fakt, że większość medali została zdobyta przez naszą eksportową dwójkę, czyli Adama Małysza oraz Justynę Kowalczyk. Ten pierwszy zdobył dwa srebrne medale w startach indywidualnych. Najpierw był to start na skoczni normalnej, o punkcie konstrukcyjnym dziewięćdziesięciu pięciu metrów, następnie na skoczni dużej.
W obu rywalizacjach bezkonkurencyjny okazał się Simon Amman, który dwukrotnie zdobył mistrzostwo olimpijskie. Szkoda, bowiem taka sytuacja powtórzyła się po raz kolejny. Pierwszy raz Szwajcar wyrwał mistrzostwo Polakowi na igrzyskach, które w 2002 roku odbyły się w Stanach Zjednoczonych w Salt Lake City. Bardziej utytułowany wtedy Polak zajął drugie miejsce. Sytuacja na igrzyskach kanadyjskich powtórzyła się. Chyba kontynent amerykański nie służy naszemu zawodnikowi do zdobywania złotego medalu.
Drugą naszą gwiazdą igrzysk olimpijskich była Justyna Kowalczyk, która zdobyła medal w każdym dostępnym kolorze. Na początku był brąz zdobyty w biegu na dziesięć kilometrów. Później po fenomenalnym biegu Kowalczyk wyprzedziła rywalkę o dosłownie pół buta, dlatego też zdobyła srebrny medal. Natomiast w jednym z ostatnich startów, zdobyła upragnione złoto, które było ukoronowaniem jej wspaniałych występów. Cieszyć może zarówno postawa pań, jak i panów. Na dokładkę, w przedostatnim dniu igrzysk olimpijskich, nasze łyżwiarki szybkie, zdobyły brązowy medal w konkurencji drużynowej. Tego medalu nikt się nie spodziewał, a to właśnie takie medale najbardziej cieszą. Szkoda, że zdobyliśmy tylko jeden taki medal, bowiem okazji było dużo więcej.
Panczeny to łyżwy, które są używane do jazdy szybkiej na lodzie. Sport ten nie jest szczególnie popularny w naszym kraju, bowiem nie jest on po prostu widowiskowy dla wielu kibiców. W Polsce nie ma warunków do jego uprawiania, bowiem żadna polska miejscowość nie posiada hali, na której można zainstalować tor do łyżwiarstwa szybkiego. Mamy oczywiście w naszym kraju kilka torów zewnętrznych, ale te oferują swoje usługi tylko i wyłącznie w sezonie zimowym, kiedy to na zewnątrz panują idealne warunki do uprawiana tego rodzaju sportu. Inaczej jest w innych krajach europejskich. Zwłaszcza Holandia jest w tej kwestii doskonałym przykładem. Tam dostęp do hali z lodowiskiem oraz torem do łyżwiarstwa szybkiego jest ułatwiony, z tego względu, że te obiekty znajdują się niemal w każdej dużej miejscowości.
W Polsce łyżwiarstwo szybkie ma bogatą historię. Na przełomie wielu lat pojawiało się wiele talentów, które jednak nie zawsze wykorzystywały swoje umiejętności. Za taki talent możemy uznać jednego z najlepszych polskich łyżwiarzy szybkich, jakim niewątpliwie był Jaromir Radke. To charakterystyczne nazwisko pojawiało się zawsze w momencie startu igrzysk olimpijskich. Niestety ten zawodnik, jakby nie był przygotowany mentalnie do sięgania po najwyższe, światowe tytuły. Mimo wspaniałej formy olimpijskiej, jego starty zawsze kończyły się poza podium. Starty przedolimpijskie zawsze napawały optymizmem, jednak później było już zdecydowanie gorzej. Szkoda, bo mogliśmy zdecydowanie bardziej podreperować nasz skromny bank medali, zdobytych na zimowej olimpiadzie. Warto zaznaczyć, że podobnym typem zawodnika był Paweł Zygmunt, któremu także zawsze coś przeszkadzało w zdobyciu tego najważniejszego medalu. Były sukcesy w corocznie rozgrywanym pucharze świata, jednak później było już gorzej. Byli także inni zawodnicy, lecz w ich przypadku ciężko było mówić o ustabilizowanej formie. W ich wydaniu były to raczej jednorazowe starty, które były dobrym prognostykiem na przyszłość, lecz bardzo szybko się kończyły. Należy mieść jednak nadzieję, że wkrótce taka sytuacja się zmieni, i na podium największych imprez będziemy mieli naszych reprezentantów.